wykręcił i z całej mocy

złamał na żelazach.

Zmiażdżoną ręką uderzył mię w twarz

i wyzwał na straszny — zagrobny bój —

w nurtach głębokiej wody.

Łzy płyną mu anielskie, rzewne

po zbrużdżonem obliczu piorunami,

jak ziemia —

— — — — — — — — — — — —

Dwie siostrzyczki me rzucają do ognia