szepcą opowiastki o tych, co minęli.

A słońce rozsypało krwawe róże

na obłokach — i gdy zagasły — stało się,

jakby ktoś ogród zamienił w żuzle i popiół.

Pies wierny skomli przez sen

u moich nóg.

Prowadzi do mnie małe dziecię

żona — za rączkę.

I cisza taka święta

wśród omglonych łąk i lasów.