Nie wiem, kto się ze mnie narodzi — bądź zdrów! Jestem Polak.
Zapomnij Ariamana!... —
I prędzej, niż mógł kronikarz zatrzymać go, zniknął wśród drzew i wrócił znowu na wiec przerwany.
Kronikarz stanął zdumiony, smętny i, że tak się wyrazimy, obolały.
Na wiec iść nie mógł, więc słyszał tylko z dala urywane zdania.
Kiedy Ariaman stanął w kole wiecujących, była chwila właśnie, kiedy Mag Litwor mówił, iż ma uczni swych i wykonawców.
I wskazał też na Ariamana, którego przejął wstyd, iż tak mało wie z tego, co wiedzieć teraz nade wszystko należało.
W myśl wiecu — jedni szli do Królestwa, aby działać w duchu i wyżynach.
Inni mieli iść do Rosji, aby działać w duchu i sojuszu bratnim.