nad morza cicho śniące, nad głębie w omdleniu,

gdzie pył kwiatowy tonie, który wicher zwiał.

Tak chciałbym słuchać śpiewów z minaretu,

nucących Imię Boga nad morzami z gwiazd!

Tak chciałbym w pierś mą sączyć powietrze sorbetu,

z dolin płynące aż do orlich gniazd!

Tak chciałbym palić twoich oczu lawę

błyskawicami moich czarnych żądz —

i miecz złożywszy między nas w murawę —

i z zatrutego drzewa kwiat pachnący rwąc — —