prawdę mówiłeś do mnie Lucyferze!

to zapomnienie straszne i wyjście za próg

mojej wieczności — skąd grzech źródło bierze!

Światła nad wodą śniącą, gdzie umarłe ludy;

obłoki cicho śnieżą te mury podniebne, —

a tam w księżycu zamek miłości i złudy

i zaklęte w kamieniu sonaty pogrzebne.

Bóg! jest Bóg! do niego się pięły tytany law

i zdumione stanęły przed gwiazd huraganem

i czytając księgę diamentowych praw,