gwiazda! jak duch z amfory rozbitej.

W tych basztach popękanych są dziwne ulice,

w jaskiniach tajnych błyskają światełka —

meteor upadł w wyklęte ciemnice,

niechaj me serce hymnem swym rozełka!

Księżyc i chmury — i ja — Twórca wolny!

jam rozwulkanił te góry w przedwieku,

ja widmo groźne żyjące w człowieku,

ja niebo — gwiazdy dzierżę — i ów zamek dolny!

Teraz mój los widzę — mój los widzę — ten, że jestem bóg!