kogo przekupił? czy tylko od kogo wymógł przyśpieszenie likwidacji — dość, że w parę dni Jernestę wyrzucono; — i tułali się w okropnej nędzy po Krakowie. Jerneścia była już przedtem bita przez Józika za jakiś grzech... teraz poszła drogą kobiety nierządnej... prędko dostała się do szpitala, stamtąd pisała list do pani Mary; był w nim tragiczny wzniosły krzyk:
— Pani nie ma prawa mnie sądzić, bo Pani jest królowa Jadwiga, a ja jestem kobieta!...
Wspomniała, jak noce całe przemodliły się razem! —
I nie sądzono jej zresztą nigdy źle w Turowym Rogu.
Umarła.
Józik wpadł w rozpacz — coś przejrzał.
Teraz wyrzucał sobie, że jakby on był jak się patrzy chłop, a nie pijanica — Jerneścia by nie zatraciła się i nie umarła!
Coś w pół roku i on poszedł za nią.
Został chłopaczyna, szpetny, jak jego ojciec, kochany do szaleństwa przez matkę, póki żyła.
Jerneścia całą majętność swej młodości przemieniła w miłość do tego chłopca, lecz musiała go opuścić, idąc do Matki Ziemi na nowe przeobrażenia.