— Jakie gwiazdy!...
— Dobrze mi tu jest. Już oddycham równo. Ukoiło mię to mżenie gwiazd. Miałam nieco migreny.
Po czym zaśmiała się wesoło.
— Zdobyłeś mię! bardzom rada.
Przyjdź do mnie, sama jestem — zresztą zajmuję cały pawilon w ogrodzie, każę Arabowi, aby czekał na twą łódź i przyprowadził cię.
Minie nam jak sen — choć bez snu, ta noc. Zobaczysz, jaki cudowny wschód słońca z mojego tarasu. Tyś mnie dotąd nie znał. Jestem więcej niż Julia, niż Imogena. — —
Chcę przeżyć z tobą nareszcie moją długo tajoną baśń z tysięcy wschodnich nikomu niewyśnionych nocy.
Moja komnata ma czarne marmurowe kolumny i z masywnego złota kapitele.
Na ścianach, które są w dole z marmuru czarnego, a wyżej mają szkliste kolorowe mozaiki —
wiszą makaty jedwabne haftowane wersetami z Koranu.