— Bierta się do roboty — haj — przy miesiącku kielo telo musim umęczyć te zioła boże pachnące, aby się stały w naszem chlewisku zywobyciem, krwie Pana Jezusową.
Koszą. Wieszczka Mara spogląda w tę stronę, gdzie Ornak niewidzialny —
widzi, że idą dwaj wędrowcy —
zdumiewa się — bo jakaś wieczność unosi się nad ich głowami, jeden z nich patrzy wzwyż i przedsię, drugi głowę ma pochyloną, jakby przygnieciony winą jakąś —
wśród jodeł zniknęli: Wieszczka Mara podchodzi do płotu i patrzy tam w ciemność.
Inni koszą. Sabała spogląda w księżyc, i wtedy okazują się jego wielkie, nieruchome, ślepe oczy —
kosę kładzie, nadziewa na się torbę, do rąk gęślice, a za kołnierz ciupagę — aby nie myśleli, że on już tak nic nie widzi.
Zena
A ty haw kany idzies, zmiłuj się Boga, stary! i nie dowidzis.