płynie — jak dni człowiecze, przeżyte w niewoli:

wśród miasta zadżumionych —

wśród tłumu, żyjącego kłamstwem i wrzawą —

nad rynsztokami łez wyciśnionych,

w Ojczyźnie Targowiczan, o której wspomnieć hadko — i aż śmiertelnie, Panie Jezu, boli!

Mrok huczy — błyska jednym ślepiem krwawo

nad oświetlonymi grobami w Zaduszkach — Warszawą!

Hej, wiatr! powiał z Łomnicy Lodowego stoku,

z piekielnych, huczących Gnozą, głębin Tatr —

z dolin, gdzie żyje królewna, porzucona smoku —