szydząca wiecznie — nad Wielkim Moczarem — i wami!

Widać gotyckie katedry wirchów, chmury — i wśród piorunowych retort Szatana Trismegistę.

Trismegista

Moje łzy zanurzyły się w pięć Ran Polski —

w pod Zawratem jeziora. Jam obłąkany z miłości

szedł na nieobjęte, w niebie płomieniące góry —

lecz sposępniałem, jako ten Staw Zmarzły!

otrząsłem pióra swoje, jako chmury,

na skałach! w otchłań leciałem Bytu ciemnym wodospadem —

miażdżonej Tęczy buddyjskim uśmiechem,