aż wreszcie ujrzałem wolności głębinę:

Jam ból zabił i jam zabił mych wierzeń wielką moją winę!

Hej — śmierć we mnie rozpasana — łun marznących zmora!

W nocy na koniu olbrzymim lecę, jak mrok mogił, gdzie piorun wiruje!

Hej — jam jest Ziemi królem! jam jest Władem!

hej, księżyc magicznym winem hydrę truje siedmiogłową

— moje serce!

hej, hej! wśród planet mieszkalnych, ni w kręgu zatracenia,

nie ma żebraka tak lichego,

jako ja! — wchodzę do boru tajemniczego —