My tam niedaleko w Ornaku stoimy.

Pójdziesz nam konie kuć.

Kowal biorąc naręcz podków, idzie za nim. Odchodzą — robi się mrok. Przez szpary wpadają świty.

Trismegista

Na cóż im nowy tej mogiły dzwon? — wiem, że beze mnie go nie dźwigną!!

Już walą się posągi — ich wędrówek wirch

zbluźniony krzyżem! dość tych synagog i kirch!

W mój Zamek Mroku wezmę dzwon — tam burze zamigną

gromami, jakich świat nie znał!

Dźwiga Dzwon i niesie. Dzwon głucho jęczy. Trismegista idzie — rozsuwają się horyzonty.