byliby to ci dwaj ludzie.

Ariaman tegoż wzrostu ubrany w bałachon więzienny, został sam w kancelarii i cicho trącił żandarma.

Żandarm zbudził się, wybąknąwszy parę słów niejasnych, prowadził Ariamana do celi, na trzy rygle zamknął.

Nazajutrz miał być wykonany wyrok śmierci.

Lecz jako obcego poddanego i głośnych zasług naukowych Anacharzisa Cholewę — ułaskawiono.

Wprawdzie już Wirgili mówił: Timeo Danaos et dona ferentes545.

Ułaskawieniem była katorga; potem już w drodze, zmieniona na Szlisselburg. —

Mówiono, iż któraś zagraniczna księżna, zwiedzając więzienia etapowe, po dłuższej rozmowie z Ariamanem zmieniła katorgę dożywotnią na wytworną mogiłę nad Ładogą.

Spotkało Ariamana to najwyższe odznaczenie w procedurze więziennej: znalazł się między tymi, których zabić dla jakichkolwiek powodów okazało się niewygodnym i niekorzystnym, a należało usunąć na zawsze.

Tak czy inaczej, znalazł się tam Ariaman.