cudownej wizji, lecz upiór północy
miażdży mi głowę łapami, i nad mroczną skałą
pisze me imię wśród duchów niemocy!
Chciałbym iść z Tobą wśród pustyń Tybetu,
i wstąpić w żądz Twych święte osokory558.
Nad mrokiem świata jestem księżyc chory
i dobywam, jak Hamlet, dźwięki — z męczarń moich fletu!
Mroczna Zmora odjęła swe olbrzymie skrzydła.
(o nędzo upokorzenia, siedziała więc na muzyku nocy polarnej okrakiem ta Wiedźma?)
Nagle ujrzał postać diabła, jaśniejącą wytartym czołem tryumfu i znów mówił z pewną protekcjonalnością, jak zawsze mówi diabeł, nawet kiedy się spowiada: