jakie mam prawo to uczynić?
Jaźń moja wydaje się mi studnią, do której wejście zasypała ręka Nieszczęścia —
a nad tą ciszą morską postawiła dla ironii pół dysku słońca, które zapadło już w morze, lecz łudzi mirażem swym, że jeszcze świeci — —
jeszcze tańczy na wzdętych, olbrzymich, beznadziejnie huczących falach: słońce — Polska!
Mam już oto swą moc odzyskaną — moc twórczą, która narodziła całą tę ziemię — i teraz władnie563 wszystkim.
Teraz wyjdę już z więzienia — nie tylko mą duszą, płonącymi skrzydłami rozmiatającą wszystkie okowy i klatki —
chcę wyjść stąd z całym Królestwem mej krwi i urzeczywistnienia!
Zapaliłem już w sobie światło i mam wszystkie już drogi otwarte.
Widzę wzrokiem telepatii w sprężynę zwinięty stalowy włos, który ofiarowała Łukasińskiemu starcowi modląca się doń córka dozorcy i włożyła w mur.
Lecz mędrzec nie chciał już wracać do — Polski!