Wzrok jego i Zolimy zwarły się z sobą, jak niebo ze ścianą granitu.

Zolima, pochylona tuż nad twarzą płynącego, wyglądała na Salome wpatrującą się w misę z głową św. Jana.

Miałaż ją wybawić z błąkań piekielnych, czy miała pogrążyć na wieki w toń?

Nie wyciągnęła ręki, jak bóg Wisznu z lotosem —

nie pogrążała szponem w toń, jak Charybda — zwróciła nieznacznie wskazówkę motoru.

Zabić można duszę tylko nieznacznym gestem.

Wysadzić w powietrze można skałę olbrzymią tylko nieznacznym pociśnięciem elektrycznej baterii.

Byłoż to ukazanie obcości większej niż ta, która dzieli gatunki dwóch zamieszkałych planet?

Lecz te przynajmniej karmią się z jednego słońca!

Aeroplan wzbił się jak pocisk w górę, zasłonił jezioro obłokiem śniegów.