— Tam jest Petersburg — rzekł w natchnieniu de Mangro.
Wszystkie marzenia swoje można będzie najlepiej urzeczywistnić tam.
Jeśli jesteś znużona, ja mam właśnie wynajęty pałac, gdzie zamierzam utworzyć Międzynarodową Ambasadę.
— Wynieś, baronie, ten kufer z moimi rzeczami. Nie wyrażam nic, co czuję, tracąc wszystko — w duchowym kierowniku.
— Jakże rad jestem — o pozwól, że ci uścisnę paluszki już tam na ziemi.
Nie lubię w rezultacie tej pozy z Ptaków Arystofanesa. Dobrze upatrzyłaś przystań. Sto kroków za tymi drzewami jest elektrycznie oświetlona stacja kolei.
Jestem szczęśliwie na ziemi.
Aeroplan zabierzemy, zwinąwszy go do kufra, gdzie jest jeszcze, o ile się zdaje, dużo wolnego miejsca. Oto postument! —
De Mangro klęknął, pochylając swe plecy, aby Zolima mogła stanąć. Lecz aeroplan wzbił się na wysokość 12 stóp nad ziemię.
Zolima zaśmiała się.