Ba, a jeśli Zolima ode mnie żądała dowodu odwagi — i skoro dostarczę kufra tam, ona będzie już czekała na mnie — w tym kufrze zaś jest skarb wtajemniczonych?
Żandarmi! Trochę odwagi cywilnej — teraz lękają się aresztować — naszych — tj. tych — —
Na szczęście szedł tragarz, nie żandarm. Lecz kufra dźwignąć nie mógł. Oddał więc baron tragarzowi pled, kufer zaś niósł sam — jak wiadomo miał siłę niepospolitą, wyćwiczywszy ją przez lat wiele oskardem w koloniach poprawczych.
Kiedy znalazł się już w pociągu, minąwszy stację i żandarmów, salutujących instynktownie przed tak dostojnie wyglądającym panem, wyczerpany padł i zamknął oczy.
— Taka narzeczona! — myślał...
Teraz kronikarz Turowego Rogu nie wie, za kim iść. Niełatwo jest być opisarzem polskich charakterów, które zawsze się rozlatują w przeciwne kierunki, jak stado kszyków579. Gdyby był detektywem, wybrałby bez wątpienia towarzystwo barona.
Sprawdźmy jednak, czy Ariaman, utonąwszy w jeziorze, przestał męczyć swego dziejopisa sytuacjami piekielnymi?
Morozow nie mylił się:
jak wąż umiał Ariaman znikać i być niedosiężnym dla wzroku.