Nurkiem podpłynął pod łódź strażniczą i, trzymając się w zagłębieniu pod sterem, krążył w różnych kierunkach, słuchając rozmowy sołdatów i więziennych dozorców o tym, że trzeba będzie zapuścić sieci i szukać ciała dla doprosu580.
Wtem dał się słyszeć na wodzie szum.
W mrokach nocy migał parostatek.
Pielgrzymka z wielu tysięcy osób jedzie do monasteru Wałaamskiego na wyspach, objaśnił główny Tiuremszczyk.
Ariaman zrozumiał, że zbliża się ratunek.
Silne zaczerpnięcie powietrza do płuc, wyczekiwanie, aż sołdaci zdjęli nabożnie czapki i czynili kriesty581 przed świętym monasterskim parostatkiem —
Ariaman zanurzył się, minął przestrzeń, która oddzielała go od pędzącego parostatku.
Brakło mu powietrza, usłyszał już potężne szumy kół — istna przygrywka młyna śmierci.
Ariaman przerzucił się jeszcze dalej, żeby znaleźć się po drugiej stronie statku.
Parostatek dyszący, straszny, zdał się Lewiatanem; runął nań, falą potężną zalał.