Należało chwycić się dachu, który był nad kołem — i przede wszystkim nie dać się wciągnąć pod koło, gdzie byłby wessany przez szalony wir i zmiażdżony.
Fala potężnie odpycha.
Dach jest śliski, okrągły.
Gwałtowny pęd statku rzucił Ariamana na tę okrągłość, wystającą nad wodę.
Krew napływała do gardła.
Parostatek gna.
Niebezpieczeństwo nie zmniejszyło się.
Grozi nie żywioł ślepy, lecz ludzie ślepi i źli.
Zgolone pół głowy aresztanta, w tłumie zaś pobożnych krąży policja...
Jeśli ujrzy kto, trzeba będzie rzucić się znów do wody i nie wypłynąć raczej, niż dać się zawlec do turmy.