Użyta swoboda buchała fugą szału, wydawała się Bogiem.

Nagle głowa w czarnym kłobuku monasterskim przechyliła się za burtę.

Christos woskriesie582 — przemówił czerniec583.

Ariaman ucieszył się, że Wielkanoc ludzie jeszcze obchodzą, jeszcze wierzą w tę cudowną pieśń średniowiecza.

Lecz ścisnął go ból życia, który mu zimne mury Szlisselburga wyłożyły.

— Nieprawda — krzyknął mimo woli.

Milczenie.

— Hej, bracie, tyś zbiegły katorżnik?

— Rycerz jestem, rozumiesz, niewolniku, rycerz.

— Jestem niewolnik Boży. A ty czyj rycerz?