Chrystus!

Błogosławi brunatnym wzgórzom lądów — błogosławi lazurowe wody.

Za nim płyną lilie mgieł.

Lecz on zwraca swą twarz ku Zolimie.

Patrzy surowo. Nie przebacza.

— Nie istniejesz — mówi Zolima, powstając z łodzi — zabili cię dawno Strauss586 i Harnack587, rozświetlając ponure królestwo Biblii — wiemy z każdej stronicy przyrody, iż Ciebie nie ma.

Lampę Twą i ja zgasiłam.

Walka musi być sroga, okrutna między ludźmi, gdyż działa w nich ciemne, odwieczne Zło!

Mówiła, lecz Chrystus nie znikał. Modrym już staje się niebo.

Baśniowy lazur jeziora.