Idę. I wielki ból mi pierś mą opancerza — na myśl, że idę sam — bez narodu — w wąwozach Golgoty...

Lecz słońca wszedł blask wieczny w me serce — tajemniczy, złoty.

IV Współczesny

Wykąpana w grozie gróz — dusza moja cicho łka —

Idę w mroku — w ciemny mróz — pohańbiona dusza ma!

U żelaznych zimnych bram, gdzie lat tysiąc kościół trwa,

klękam w pustce — w mroku — sam! duch, jak wąż zdeptany, drga!

W dzwon ten mogił chciałbym tłuc, zakląć — niech w mym sercu gra!

bym jak dawny powstał Wódz — by Ojczyzna ze mną szła.

Lecz zbłąkanych ludzi tłum w piekle głupich marnych żądz,