a nad nimi gwiezdny tum600 — i ja — niemy wariat ksiądz!

I odprawiam czarną mszę — na tych głazach schylam skroń,

tu zimowe smętne krze601, ziemi czarnej wilgna woń...

Księżyc, płacząc, nakrył mnie — jam wędrowiec, dawny trup!

grozy życia straszne dnie — a nad nami zimny grób!...

Wiara moja jest jak zórz nieskończona jasna dal —

lecz przedziela mię świat burz i okropny trupi żal.

Wśród ohydy zeszła noc — zadżumionych ludzi rój...

Dzwon wciąż bije — ciemna Noc znów odpędza mię w grób mój!

Rozchylają się mury i widać Miasto. Idzie tłum wśród błota z kopcącymi żagwiami.