Ten potwór jest zlepieńcem — setki i tysiące

urzędów ludzkich — instynktów, ohyd i chmur —

ze skrzydeł mrocznych poznaję nagle Antychrysta.

Mój sztandar Wiary zda się ciche w polu źdźbło,

które przyciemnił macką ten potwór ślimaczy,

co w mogilnych dołach ma hijeny żniwo.

O, niezgłębione przepaściste zło —

u brzegów jego w mej dumnej rozpaczy

na harfie olbrzymiej gram mą Pieśń Szczęśliwą.

Tajemniczy w ciemnościach wzgórze Gedymina —