Alchemik odwrócił się — i było straszno widzieć te powieki podnoszące się, może od wielu lat zamknionych oczu.

Lecz nie, to oczy zaczęły przeświecać przez zamknione powieki — jakby tam się zapalały księżyce wschodzące.

Alchemik wskazując pierścień, który trzymał Ariaman, dał znak księciu, żeby przeczytał.

Książę rzekł:

— Kaliruga!

I na powietrzu znowu coś zaczęło płonąć —

tamten uciszył to lekkim pochyleniem dłoni.

Ariaman uczuł na sobie wzrok widma —

i uczuł krwawe błyski na całym ciele.

Nigdy straszniej jasnowidzących oczu nie widział, nigdy głębszego zła, niźli oczy tej cudnej kobiety!...