Niesłychanej, straszliwej piękności,

jakby niebo zawarte wśród chmur

stoi Anioł mej przyszłej wolności:

mój Wszechwładca, Jaźń moja — mój Twór! —

Ariaman patrzył w cudowne zjawisko Wieszczki podziemnego życia. Mówiła pojęciami europejskimi, lecz nadawała im szczególny, jakby z obcej planety, ton.

Książę schylił się do jej nóg, całował — dosłownie całował opylone, zdarte trzewiczki.

— Widziałam się niegdyś z twoim gościem — mówiła, jakby Ariaman na żaden sposób nie mógł rozumieć polskiego języka.

Książę zmarszczył się, lecz nic nie odrzekł.

— Mówcie o waszych sprawach.

— Dobrze — więc będzie to coś bardzo poważnego — cyfry, sprawy fabryczne, lockouty i syndykaty.