W życiu Cervantesa było takie zdarzenie.
W Algierze przez kilka lat, jako niewolnik u pewnego Renegata, wyszukuje sposobu wyzwolenia.
Po mękach i współżyciu z braćmi niewolnikami, niby Książę Niezłomny — wraca do ojczyzny, czując iż nie ma większego szczęścia na ziemi niż odzyskana wolność.
Zastał mur oszczerstw usypany przez mnicha dominikańskiego, który zdradził przed Renegatem ucieczkę więźniów, a potem jeszcze Cervantesa w Hiszpanii obgadał, aby mu już nikt nie dał wiary i tym uprzedzając relacje prawdziwe. Mutatis mutandis654 spotkało to Zmierzchoświta.
Lecz Cervantes miał 11 świadków ze współwięźniów, którzy mu wystawili świadectwo mężnego, szlachetnego człowieka.
W Polsce: jak niepogoda w Tatrach łatwo odmieniają się ludzie, a jak lawina od byle muśnięcia, spada potępienie szarym gradem kamieni.
Nie mówią w oczy.
Wszędzie spotka się węgorzowate omijanie kwestii.
Z pajęczych, a duszących nici usnują zakrzepłą na szyję gargotę655.
Jest to psychologia tłumu nieszczęśliwego i zdeprawowanego; również i psychologia ludzi, którzy wszyscy uważają się za wodzów, nie radują się tym, iż Sprawa coś zyska, zajęci jedynie, iż przez nich — przez to najmilsze własne ego — powinien pójść wielki rum Zygmuntowskiego dzwonu.