Albowiem przywiedzie Mrok nieszczęście od północy i porażkę wielką”.
— Umarłych są to słowa, wiodące ciebie na to, abyś przeżył i opłakał swe ostatnie omamienie. —
— — — — — —
Na wyspie ostrym cyplem wrzynającej się pod chmury, wśród potwornego zwału gór i przepaści czarnych, nad morskim Fiordem huczącym w mroku dzikim łoskotem wiecznego Tak i Nie — —
jaśniał dziwnymi światłami prawieczny, jeszcze z czasów Zaratustry, Zamek.
Otoczon siedmiu świątyniami, w których magiczny płomienieje żar.
Tam schronił się Król Włast ze swymi najlepszymi w narodzie, którzy nie ulegali już zniszczeniu.
Tam budują i wznoszą wielkie prawdy, aż przeminie era straszliwego Węża, który obległ zamek skrętami wielkimi, jak bryły lodu na Antarktyku.
Widział Ariaman mżące od fosforycznych jadów cielsko, na górze rozłożone, niby mury lodozwału zielonawego. Wąż pilnuje Zamku.
Tam więc miał wejść do swego dziedzictwa, miał zrzucić ze siebie szarą wygnańca odzież i wziąć narzędzia mistrza budowniczego w kraju, którego nikt odebrać nie zdoła.