Abbadon czekał z mię ofiary,

lecz anioł Boży wszedł do lochu —

legł z mieczem w sercu człowiek stary.

Po skałach zbiegłem stromych w morze,

śpiewem otchłani jęczą fale,

konchy, jak łzy me lśnią w pokorze.

Słucham objawień Twych w głębinie —

komety się krzyżują w mroku,

okręt mój w Ciemność Bożą płynie.

Na włosach zmarłej gram pieśń Wschodu,