[oto stygmaty na rękach obu] —

Ja i me gwiazdy cicho spadamy —

jak lilie zżęte w grobowe jamy.

Morze się pieni, ryczy jak lew —

nademną stado znużonych mew.

Goni je, szarpie dzika rybitwa —

skrzydła ich błyszczą niby modlitwa.

Oh, dajcie łuk mój, który ocala —

wzdyma się grzywą ostatnia fala —

łódź wylatuje w obręczy pian —