którą przyciemnił Duch Twój Pański,

i odtąd ziarnem bujnem plemi.

Krwi mej czerwone bystre prądy,

co wypłynęły z gór Taboru, —

nowe przelśnione ujrzą lądy.

Serce mam owoc z tego drzewa,

co kwitnie w raju snem Cherubów,

a ptak żałoby nad nim śpiewa.

A śpiew ten z harfy jest proroków,

z płomienia gwiazd i z męczenników,