z piorunów, z wichrów i obłoków

i z onych Judasza srebrników,

jenżmi Cię kupił człowiek, Boże.

Tyś tajemnicze posiał znaki,

abym powrócić mógł do Ciebie,

jak słońce w ojczyste zodyaki.

Ale mój okręt wiry niosą —

przebóg! pod więzień ślizgie ściany —

rozpacz mię krwawą zlewa rosą.

I szydzą ze mnie czarni straże