Za cmentarzem bije młot —
głuchy grzmot.
Kuj żelazo,
kuj żelazo —
okute serce nie pęka.
Skradam się — pod chaszczą10 zwalonych drzew —
przez rozorane nawałnicą skiby11 —
do samej ściany, gdzie połyska żar.
Dziura jest w dylach12: widzę —
niski człowieczek —