Ona oddycha, jak serce —

ona się przyczaja w sobie — i kurczy —

w blasku rozbryzganych płomieni

twarz bledsza od lilij

wschodniego księcia.

Oczy gasną cicho, jak księżyc na morzu,

tuląc się w wiekuisty bezmiar czarnych szafirów.

Ziemia się rozwarła

i jęło14 zapadać oberwisko15 meteorów

w ziejącą wśród głazów szczelinę.