chochliki w wieńcach róż —

jak w one idziem dni

do Chrystusowych zórz.

Obudźcie, Panie, ją —

obudźcie z onych mar,

w których się dusze rwą,

gdy je skamieni czar.

I podchodzim mrący do zmarłej,

i całujem gnijącą tę dłoń —

sine wargi się bólem rozwarły,