tyś mię nawrócił rycerz — do imienia Maryi».
— Nie wiem. —
«I jeszcze — ujrzałeś na balu
moje oczy — szafiry — stopione w opalu».
— I łódź moja płynęła w te zamarzłe morza —
dziś dbam więcej o rosę karmicielkę zboża,
niźli sny szczęścia. — — — — — — — —
— — — — — W chmurach żarzą się łyśnice,
jak pożar spalający wysp mych czarownicę.
— Przebacz! szepce mi jabłoń kwietna przetowłosa —