wwiodłaś mię w grobów zamkniętych podwoje,

a w głębi huczał Ten co mrokiem władny

i pod kopyta zabrał serc oboje.

I po wykutej z bronzu wężownicy

przez gąszcza maków i modre powoje —

ciała nam złocił blask różanolicy

— to księżyc,

wschodząc — żegnał nas oboje.

I już na wieki — w kolumnowej sali —

pojrzałem w morskie lśniące oczy Twoje.