A były drżące, jak noc przed obłędem,

wicher w nich szalał, gniew i niepokoje.

Wbiłem miecz z rozpędem —

miedziana jękła pierś —

on błogosławił krwią swą

nas oboje:

— Ja

— duchy z głębin mroku

— wywiodłem, biorąc ból i wieczne znoje.

— Z gwiazd niedosiężnych