choć nad mą głową syczy wężów gniew

i patrzę w zimne ołowiane tonie,

serce mgłą krwawą jeszcze Ci wyzionie

łabędzi śpiew.

Bo Cię tak wielbię, żeś mnie bardzo zmęczył,

i smagał grzechem i pędził mnie wzwyż —

a nad przepaścią Anioł się roztęczył —

i gwiazd obłędem serce me uwieńczył —

i wzniósł na krzyż.

Własne królestwa rozwaliłam w gruzy,