Bom ja cię widział w przepychu szkarłatów,

gdyś dzień narodzin ognia szałem święcił,

bom widział łoże gorejących kwiatów,

na którym czas twój śmiertelny cię smęcił —

boś ty najokrutniejszym był wśród katów,

i krwi purpurą tyś mi się spamięcił1

jednym westchnieniem tyś ziemię kolebał...

Jam ciebie znał — o królu — jam się nie bał...

Byłeś — nim w walce przedświtów z pomroką

tysiącem gwiazd rozpękło niebios morze —