pod pierwszej chmury wczajony powłoką

ważyłeś zbrodnią brzemienne przestworze —

gdy kłęby mroków rozwidniło Oko

słońca i życia — na zjawienie boże

dałeś odpowiedź. Lecz w pianie chaosu

świat rozwiał nawet echo twego głosu...

W zaraniu światów, z oceanów piany

sypnąłeś srebrną strugę nam na strawę.

Bóg niezgłębionych wód — ty, król spętany,

ze łzawych pereł dałeś nam zabawę;