Bo strach cię ogarnie, choć ci się zdarzało

Roś widzieć i Altę, — i tam się rozlało

Daremnie, bez celu, krwi morze szerokie,

Cóż teraz dopiero? Ach, wryj się w obłoki!

Uciekaj, mój druhu, bo na cóż się zdało

Na starość zapłakać?

Smutno, smutno, pośród nieba

Świeci białolicy.

Ponad Dnieprem Kozak idzie,

Może z wieczornicy.