I biegał po mieście. A pośród bazaru

Hajdamacy we krwi poznosili ław,

I skąd co wyrwali z napojów i straw —

I siedli wieczerzać. Ostatnia to kara,

Ostatnia wieczerza!

„Pohulaj, gromado!

Bij, dopóki można, — póki starczy, pij!”

Żeleźniak zawrzasnął: „ A nuż, stary dziadu,

Choćby ziemia drżała, nie pytaj a rżnij;

Pohulajmy, bracia! kto wie, co ma być!