Nie do tańca.

Ktoż to taki

W kierezyi czarnej

Środkiem rynku się przemyka?

Stanął; między kupy

Lachów martwych, szuka kogoś.

Nagiął się, dwa trupy

Młodociane wziął na barki

I poza bazarem,

Po umarłych depcząc ciałach,