Zamieniłbym dolę dzisiejszą na ciebie,

Gdy wspomnę te stepy, te chmury po niebie,

I ojca, i dziada przypomnę ja sobie...

Dziadunio żyw jeszcze, a ojciec już w grobie.

Bywało w niedzielę Mineje111 zamknąwszy,

Po czarce z sąsiadem serdecznym łyknąwszy,

Ojciec prosi dziada, by o Hetmańszczyźnie

Opowiadał stary, lub o Koliszczyźnie112.

I oczy stuletnie jak gwiazdki pałały,

A słowa po słowach potokiem się lały: