Na kij się pochylił,
I stał długo: „Spocznij, ojcze,
Śród obcego pola,
Bo na swoim miejsca nie ma
I przepadła wola113.
Śpij, Kozacze. Wspomni ciebie
Dusza jaka szczera.”
Poszedł stepem biedaczysko
I łezki ociera.
Długo, długo oglądał się,
Na kij się pochylił,
I stał długo: „Spocznij, ojcze,
Śród obcego pola,
Bo na swoim miejsca nie ma
I przepadła wola113.
Śpij, Kozacze. Wspomni ciebie
Dusza jaka szczera.”
Poszedł stepem biedaczysko
I łezki ociera.
Długo, długo oglądał się,