Gwoźdź wbijcie w skronie! diabła zjadł!”

Stary nie wytrwał: jęknął — padł

Pod niewymowną bożą karą!

„Oksano! Córko!” tak i zmarł.

Ach, bez spowiedzi pójdzie w grób!...

W milczeniu Lachów tłum się zwarł...

„Panowie rada! pomiarkujcie!

Już nie zrobimy nic z nim — trup!

Zapalmy cerkiew!”

— „Gwałt! Ratujcie!