Ja wyrzec się muszę!»

Kończy mówić, łzy ociera,

Coraz bardziej blada.

Błogosławi... i na skrzynię

Bezprzytomna pada.

«No! — powiada ojciec stary —

Gotuj się do drogi!»

Katarzyna, płacząc, padła

Pod ojcowskie nogi:

«Och, przebaczcie nierozumnej